Jak zrobić cienkie naleśniki?


Cześć wszystkim !

Dziś postanowiłam się z Wami podzielić moim przepisem na cienkie naleśniki. Z racji tego, że jestem nie typowa, żyję nietypowo, to naleśniki też będą nietypowe, bo różowe 😀

Zwykle robię żółte bo nie lubię takich tradycyjnych białych 😛

Co by Wam nie smucić zbytnio 😉 To zabieramy się do roboty!

Potrzebować będziemy:

2 szklanki mąki ( ja robię z mieszanych )

1,5 szklanki mleka

ok 1.5 szklanki wody (wodę dodaję stoponiowo gdyż sprawdzam w ten sposób gęstość ciasta) 

2 łyżki soku z buraków

0.5 łyżeczki soli

2 jaja

2-3 łyżki posiekanej zielonej pietruszki

2-3 łyżki oliwy z oliwek albo z pestek winogron (jak nie macie, może być zwykły olej do smażenia)

Jaja roztrzepujemy z mlekiem, solą i sokiem z buraków. Dodajemy powoli mąkę wciąż mieszając ( najlepiej użyć do tego celu mixera). Wlewamy olej i mixujemy dalej.

Ciasto powinno być dość gęste dlatego teraz bierzemy szklankę z wodą i dolewamy do masy. Ciasto powinno się normalnie lać prawie jak woda. Wrzucamy pietruszkę i lekko mixujemy.

nalesniki irn5

Bierzemy patelnie do naleśników ( jak nie macie to może być zwykła) i wlewamy jedną chochelkę na patelnie i rozprowadzamy ciasto po całej powierzchni.

nalesniki irn4

Czekamy aż naleśnik zacznie robić się brązowy na brzegach i powoli sam zacznie odchodzić wtedy bierzemy drewnianą łopatkę i przerzucamy na drugą stronę.

naleśniki oirn3

To już koniec, ściągamy naleśnika z patelni i wrzucamy drugiego.  😀

Nie wiem, jak Wam ale mi zawsze wychodzi pierwszy naleśnik 😀

A tu naleśńik z pieczarkami mniami…

naleśniki irn

Jak chcecie możecie zamiast pietruszki i soku z buraków wrzucić cukier waniliowy bądź olejek. To raczej do naleśników na słodko np. z twarogiem 🙂

Eos


 

 

 

Jak obrać migdały?


Cześć Ludziska kochane!

tak krótko napiszę, jak obrać migdały ze skórki.

jak obrac migdały

Potrzebne rzeczy :

Garść migdałów

Wrząca woda 

Kubek/ miska

Bierzemy migdałki i wrzucamy je do miseczki, zalewamy wrzątkiem

jak obrac migdały2

i odstawiamy na 15- 20 minut aż skórka zacznie pęcznieć na migdałach.

jak obrać migdały 1

Po tym czasie zlewamy migdały na sitko i obieramy je ze skórki 🙂 To wszystko ! Można? Można! 😀

Dzięki za uwagę HEJ! <3

Eos


 

Jak zrobić kuleczki Rafaello?

Hej, hej ludzie!

Tak jak obiecałam na fejsie, że dziś postaram się wstawić przepis na kulki, tak też czynię 🙂 .

Dziś bawiłam się w kuchni aby przygotować coś małego ale za to pysznego na przyjazd naszych gości na Ceremonię MAsażu MOCy 🙂

A mianowicie robiłam kuleczki rafaello!

jaglane rafaello IRN

Pewnie znacie je ze sklepowych półek i reklam w tv ale ja Wam przedstawię wersję można tak powiedzieć zdrową 🙂 Te pyszne kuleczki wykonane są z kaszy jaglanej… Tak dobrze słyszycie z kaszy jaglanej 🙂 Nie sądziłam, że mogą być tak wyśmienite! Przyznam się Wam, że muszę się im opierać hihih, żeby nie zjeść ich wszystkich, bo co ja bym gościom powiedziała?! 😉

A więc tak… Na pewno są trochę czasochłonne ale niech Was to nie odstrasza gdyż warto poświęcić im trochę czasu, bo smak mówi sam za siebie…

Będziemy potrzebowali:

3/4 szklanki kaszy jaglanej (suchej)

ok 200 gramów wiórków kokosowych ( ja zużyłam jakieś 170g)

1 szklankę mleka

3 łyżki miodu ( każdy daje według swojego uznania, można dać więcej, jak ktoś lubi bardzo słodkie 😉 )

1,5 łyżki masła

Aromat waniliowy (lecz lepiej dać migdałowy)

ok 40 sztuk migdałów obranych (jeśli nie masz obranych spójrz, jak szybko pozbyć się gorzkiej skórki z migdałów).

No to bierzemy się do przyjemności czyli zakasamy rękawy i do roboty!

Patelnie kładziemy na palnik i wsypujemy około 140- 150g wiórków kokosowych  i ciągle mieszając sprawiamy, żę nasze wiórki zaczynają się rumienić.

rafaello kulki irn5

Musimy się postarać aby całośc się zarumieniła i masa przyjeła kolor powiedzmy, że lekko brązowy 🙂

W międzyczasie bierzemy garnek, wsypujemy suchą kaszę i zalewamy wrzątkiem. W ten sposób pozbywamy się zanieczyszczeń z naszej kaszy, jak również goryczki. Ja przelewam dwukrotnie wrzątkiem.

Wylewamy wodę i wstawiamy na ogień dodając mleko, gotujemy na wolnym ogniu aż kasza wchłonie mleczko  :). Gdy już kasza się ugotuje dodajemy zrumeinione wiórki, masło, miód, wlewamy kilka kropli olejku i wszystko dokładnie mieszamy.

rafaello kulki irn.3jpg

Ja mieszam wszystko ręką gdyż nie mam cierpliwości do widelca 😉 Musicie jednak pamiętać o wcześniejszym umyciu porządnie dłoni i jeszcze jedno najważniejsze! Nie oblizywać paluszków podczas mieszania 😉 No chyba, że tylko Wy będziecie spożywać te kuleczki 😉

Jak już wszystkie składniki się połączą, to zabieramy się za formowanie kuleczek. Ja sobie przygotowałam miskę z wodą gdyż płukam w niej ręce żeby kuleczki się nie przyklejały do rąk i łatwiej je formować.  Do każdej kulki wkładamy jednego migdałka i obtaczamy w pozostałych wiórkach ( w tych co zostały w opakowaniu, białe).

rafaello kulki irn

Gdy już dobrniemy do końca to wkładamy już zrobione kulki do lodówki aby się schłodziły i dobrze związały.

A potem… nie pozostaje nam nic innego, jak tylko szamać 😛

jaglane rafaello IRN

Ja musiałam się powstrzymywać bo to dla gości 😉 hihihi

To na tyle, jak macie jakieś pytania to piszcie w komentarzach albo na majla czy na fejsie 🙂

Do zoba! :*

EosCris


 

 

Jak ugotować wspaniały ryż?

Heja 😀

Dziś przedstawię Wam, jak ugotować przepyszny ryż.

SONY DSC

Tego przepisu szukałam całe życie, gdyż uwielbiałam ryż mojej babci ale nie miałam pojęcia, jak Ona go gotowała. Babci już nie ma od ładnych paru lat,  a ja przez te lata jadłam go nie mogąc natrafić na „ten” specyficzny „babciny” smak. Aż tu pewnego dnia… dzwoni do mnie koleżanka zapraszając mnie na obiadek 😀 i pyta co wolę, ryż czy młode ziemniaki? więc odpowiadam, że w sumie ja jem wszystko, jak mi dają 😉 ale za młodymi ziemniakami to ja nie przepadam 😛 i może być ryż. Więc tak zostało. Byłam u niej wcześniej i od razu podejrzałam, jak koleżanka gotuje ryż. Zdziwiło mnie, że Koleżanka nie wyciągnęła ryżu w „woreczkach”, tak jak ja to przez lata robiłam szukając smaku mojej babci hehe ( Koleżanka poprostu kupuje ryż pakowany na kilogramy i już!) Patrze co robi i opowiada mi, że Ona nie lubi ryżu z woreczków gdyż nie ugotuje sobie go tak jak lubi ( i jeszcze tego nie wiedziałam ale ja WŁAŚNIE tego smaku szukałam pół zycia!!! ). Po skończonym gotowaniu dała mi posmakować no i normalnie kurka rurka… mnie zatkało! To był ten smak! Poszukiwany od lat! Mordeczka mi się ucieszyła… Obiad był wspaniały… Jak zawsze u mojej koleżanki :* . Szybko pobiegłam do domu aby móc ten przepis i Wam pokazać 😀 . Mam pozwolenie  na przekazanie go dalej 🙂

Aczkolwiek muszę Was ostrzec ten ryż do dietetycznych zaliczyć nie mogę 😉 (chyba, że zjemy go mało 😉 )

Co będziemy potrzebowali do ugotowania ryżu:

1 szklanka suchego  ryżu (piszę o zwykłym białym)

2 szkalnki zimnej wody

2 łyżki masła klarowanego (jak nie macie może być zwykłe)

sól (tyle ile solicie sobie ryż)

I przystępujemy do pracy.

Bierzemy garnek i wsypujemy do niego ryż. Lekko prażymy go w garnku na wolnym ogniu, po jakiś 2-3 minutach dodajemy masełko, nadal grzejemy ryż mieszając tak długo aż masło się roztopi i połączy całkowicie z ryżem. Pamiętajcie o tym, że jak dodaliście zwykłe masło to musicie często mieszać i nie doporowadzić masła do „wrzenia” bo się Wam poprostu spali i cały ryż będziecie musieli wyrzucić do śmieci, nie będzie nadawał się do jedzenia. Spalone masło jest toksyczne dla naszego organizmu.

Dodajemy sól i nadal mieszamy. „Smażymy” go jakieś 3-5 minut na wolnym ogniu i dolewamy wody. Mieszamy wszystko bardzo dokładnie, czekamy aż ryż zacznie się gotować i co jakiś czas mieszając, gotujemy około 10 minut. Sprawdzamy smak ryżu i jeśli zajdzie taka potrzeba to dosalamy aby uzyskać porządany smak. Odłączamy dopływ ciepła do garnka, zawijamy w ściereczkę i odstawiamy na blat na kolejne 10 minut.

gotowanie ryżu irn

Tadam! Gotowe! Możemy zabierać się za pałaszowanie naszego ryżu.

Powiem Wam, że tak ugotowany ryż jest tak dobry, że nie potrzeba mu już nic innego, można go jeść samego. Poprostu jest tak pyszny!

Dostałam na odchodnę trochę tego pysznego ryżu i po powrocie do domu odpaliłam Palo Santo,  usiadłam w fotelu z miseczką ryżu w ręku i delektowałam się moim ulubionym zapachem i smakiem…

 A Wam życzę udanego gotowania i smacznego!

Do poczytania w kolejnym wpisie, hej! 🙂

Eos

ryż pantacja 1

 

Lodyyyyy! Lodyyyy!


Hejka wszystkim obecnym!

Kto nie lubi lodów? Szczerze? Nie znam takiej osoby 😉 Dziś napiszę mega super przepis na śmietankowe lody. Robię je kilka razy w roku gdyż są trochę pracochłonne 😉 ale smak…. ummmmm… mówię Wam… Niebo w gębie! 🙂 Więc warto im poświęcić trochę swojej uwagi i serca 🙂

lody irn5

Co będzie nam potrzebne do wykonaia tych pyszności:

8 żółtek

1 szklanka 30% śmietany ( musi być dość rzadka)

2 szklanki mleka

ok 30 dkg cukru (ja biorę cukier puder, a jeśli nie używacie białego cukru, użyjcie ksylitolu albo stevi)

lody smietankowe irn

I przystępujemy do pracy. Bierzemy mikser i głeboką miskę. Najlepsza jest metalowa ale jak nie macie to robicie w takiej zwykłej od miksera.

Wlać żółtka i dodać cukier powoli ubijać aż się zrobi piękny „kogiel mogiel”. Powoli dodawać śmietanę a potem mleko, wciąż ubijać. Gdy nasza masa będzie miała gładką konsystencję, wkładamy miskę do zarażalnika na ok 1 godzinę.

W zasadzie to najwięcej pracy mamy już za sobą 😉 Możemy zająć się czymś innym np. poczytać książkę 😉

Gdy minie godzina, wyjmujemy miskę z zamrażalnika i mieszamy powoli nasze powstające lody. Wstawiamy ponownie do zamrażalnika na ok 1 godzinę. Czynność tę powtarzamy co najmniej z 5-6 razy aby rozbić kryształki wody i pozbyć się w ten sposób grudek w naszych przyszłych lodach.  W innym wypadku nasze pyszne lody będą wodniste i będziemy wyczuwać w nich kawałki lodu, powstałe z wody. Dlatego mówiłam na początku, że są czasochłonne ale jak spróbujecie je sobie zrobić, to zapewniam Was moi mili, że nie będziecie mieli ochoty na inne lody.

Możecie robić sobie różne smaki, dodając owoce sezonowe albo laskę Wanilli

lody vaniliowe irn

czy też olejki smakowe i barwniki spożywcze. Wszystko zależy od Waszej inwecji twórczej 🙂

Życzę Wam udanych, dobrze wymieszanych swojskich lodów śmietankowych…

Hej!

Eos


 

 

 

Pizza na drożdżach a’la tarta


Witam witam moich kochanych czytelników 😀

Dziś podzielę się z Wami moim bardzo starym przepisem na tytułową pizze. Przygotowuję ciasto na zwykłą pizze ale w tytule nosi nazwę a’la tarty choć nie ma z nią nic wspólnego poza tym, że piekłam ją w blasze do tarty 😉

pizza irn

Pamiętam ten późny wieczór gdy zachciało mi sie jeść i oczywiście mój brzuszek kochany podpowiedział mi, że musi to być pizza bo w innym wypadku będę musiała jeść i jeść a mój głód nie zostanie tego wieczora zaspokojony 😉 Tak też wyciągnęłam wszystkie potrzebne produkty na blat kuchenny i zaczełam robić… Ku uciesze mojej córci  of course 😉 Chyba kiedys będę musiała zrobic na nasze ceremonie Masażu Mocy ciekawe czy goście by byli zadowoleni hmmm…

 

Podstawowe produkty potrzebne do wykonia ciasta i sosu. Dodatki według uznania, ja wypiszę swoje 😉 

Do ciasta:

2 szklanki mąki pszennej

3 dkg drożdży 

1 szklanka ciepłej wody (ja robię na pół z mlekiem)

3 łyżki oliwy z oliwek

1 łyżka cukru

1 łyżeczka soli

Do sosu:

1 słoiczek koncentratu pomidorowego

0.5 łyzeczki suszonego cząbru

0.5 łyżeczki suszonej  bazylii

0.5 łyżeczki suszonego oregano

0.5 łyżeczki suszonego tymianku

Jesli nie macie tych ziół osobno możecie użyć około 2 łyżeczek ziół prowansalskich

2  ząbki czosnku

3 łyżki oliwy z oliwek

 

 

Teraz przechodzimy do „brudnej roboty” 😉

Bierzemy miskę nakładamy na nią sitko i wsypujemy do sita mąkę aby  nabrała powietrza, żeby potem ciasto było odpowiednio sprężyste, kruche i coś jeszcze ale tego to już nie pamiętam 😉 nie ma to dla nas znaczenia, ważne żeby tak zrobić (kiedyś nie zrobiłam i ciasto wyszło mi twarde jak kamień 😛 ) Jak już mąka jest w misce, to robimy w niej dołek i wrzucamy do niej drożdże, wsypujemy cukier i dolewamy odrobine wody. Mieszamy w dołku żeby cukier i drożdże się połączyły ale żeby nie wylać poza obręb dołka, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 30 minut w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Gdy masa wyrośnie dodaj sól oliwę i odrobine wody.

Wyrób gładkie i sprężyste ciasto. Jeśli masa jest za sucha dolej wody, jeśli za mokra i klei się mocno do rąk podsyp odrobiną mąki ale nie za dużo, żeby ciasto nie było zbyt twarde.

Ponownie przykryj ciasto ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 30 minut. Staramy się aby ciasto nie przekroczyło tego czasu, bo możemy zamiast ciekiego ciasta mieć drożdźówkę 😉

 

W tym czasie co ciasto sobie spokojnie wyrasta, zajmuje się przygotowywaniem sosu do posmarowania spodu oraz kroję dodatki na pizze.

W miseczkę wykładamy cały koncentrat, dokałdamy zioła, oliwę i posiekany drobno czosnek (mozna użyć praski do czosnku, ja nie używam gdyż uważam, ze czosnek ma lepszy smak jak sie go posieka ale to tylko moje skromne zdanie w tym temacie 😉 ).  Wszystko dokładnie mieszamy ze sobą i zostawiamy. (taka małe co nieco na temat siekania czosnku, im drobniej siekamy czosnek, tym jest ostrzejszy w smaku 😉 )

Teraz czas na dodatki do pizzy, u mnie musi być coś słodkiego heh (czytaj jakiś owoc) Banan i ananas, to ze słodkich dodatków. Papryka żółta i czerwona, pieczarki i salami i kilka listków bazylii ale lepiej komponuje się ze świeżym oregano. Nic tam! Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma 😀

Gdy ciasto wyrośnie to ponownie je zagniatamy i dzielimy na 2 porcje (można zorbić mniejsze porcje i wyjdą 4 małe pizzerki)

Robimy kulke blat podsypujemy mąką i rozciągamy ciasto w kształt koła. Jesli macie z tym problem to możecie użyć wałka do ciasta albo butelki i najzwyczajniej w świecie ciasto rozwałkować.

Jak napisałam powyżej, użyłam dziś do pizzy blaszki do tarty.

pizza przed pieczeniem

Przkładamy ciasto na blachę u mnie zawsze ciasto sporo wychodzi poza ale zostawiam je tak jak jest i smaruję spód pastą pomidorową. Zwiasające ciasto smaruje również 🙂 Wykładam ser i dodatki, z racji tego, że lubię dużo sera to jeszcze pokrywam wszystko dodatkowym serem.  Jest ogień! 😉 Na koniec posypuje wszystko ziołami i kładę listki bazylii. Teraz zabieram sie za zawijanie ciasta. Staram się robić tak aby podczas zawijania zgarnąć dodatki i ser ( poprostu z pizzy najbardziej lubie te końcówki 😀 dziwnie co nie? Wszyscy je wyrzucają a ja je wprost uwielbiam i jak robię sobie sama to danie, to właśnie w ten sposób)

Tak przygotowane ciasto wkałdam do nagrzanego piekarnika do 200  stopni i piekę przez około 12min – max 15 minut. Wyciągam i szamam…

pizza jedzenie

Jeśli chodzi o pizze z tego co mi wiadomo, to ser kładziemy na spód a dodatki na wierzch i nie pokrywamy dodatkowym serem 😉 Tak powinna wyglądać orginalna pizza. Jest tam jeszcze pare myków ale już się w nie, nie zagłebiałam więc życzę udanego pieczenia. Smacznego i do poczytania.

Hej!

EosCris


 

Meksykańska Zapiekanka z Makaronem


Cześć Wiaro kochana 😀

Dziś przygotowałam dla moich gości ceremonialnych zapiekankę  meksykańską z makaronem.

zapiekanka meksykańska irn

Jest ona prosta i jak dla mnie szybka do zrobienia. Z racji tego, że nie mam zbyt wiele czasu na to żeby stać przy „garach” w tych dniach gdy masujemy naszych milusińskich 😉 to robię ją i potem tylko wrzucam do piekarnika na 1h i jest pyszne jedzonko 😀

Nie będę się dziś rozpisywać, bom nastroju nie mam 😉 przejdę od razu do rzeczy.

Wszystko co będzie nam potrzebne do zapiekanki:

0.5kg mięsa mielonego wieprzowo- wołowego

1.5 szklanki makaronu (ugotować, jak podano na opakowaniu) kolanka/kokardki/świderki/rurki, taki jaki lubicie najbardziej najlepiej brązowy, w tym wypadku użyłam białych, jak dla mnie kolanek 😉

1 puszka faoslki czerwonej

1 mała puszka kukurydzy w puszce

0.5 papryki czerwonej

0.5 papryki zółtej

0.5 papryki zielonej

3 ząbki czosnku

1 cebula duża

1 koncentrat pomidorowy w słoiczku albo jak wolicie pomidory krojone w puszce/kartonie.

1 papryczka chilli

35dkg żółtego  sera (według uznania i kieszeni 😉 )

oregano

bazylia

pieprz

sól

kumin rzymski (powoduje, że nie ma wzdęć)

czarnuszka (powoduje, że nie ma wzdęć)

3/4 szklanki wody (do koncentratu)

Oliwa do smażenia (kto co lubi 😉 ) 

Przystępujemy do pracki.

Mięso wrzucamy na rozgrzaną patelnie z tłuszczem. Drewnianą łopatką rozdrabniamy mięso aby nie było wielkich kawałków a nieco mniejsze. Cebule siekamy w kostke i podsmażamy na drugiej patelni, do momentu aż się zeszkli. W międzyczasie kroimy w kostkę paprykę i dorzucamy do podsmażonej cebulki. Wszystko razem podsmażamy na wolnym ogniu. Jak papryka lekko się zarumieni to wszystko dodajemy do mięsa. Wrzucamy odsączoną na sitku fasolkę i kukurydzę. Siekamy czosnek i również dodajemy do mięsa. Koncentrat pomidorowy przekładamy do miseczki i dodajemy wodę i przyprawy. Nalezy przyprawiać tak, jak lubicie. Ja przyprawiam ostro i dużo bo lubię aczkolwiek na ceremonię się powstrzymuję 😉 . Wszystko dobrze wymieszać. Koncentrat wlewamy do mięsa i wszystko razem dokładnie mieszamy aby wszystkie przyprawy się połączyły z innymi składnikami. Dusimy pod przykryciem na małym ogniu ok 30 min. Kolejne 10-15min, dusimy bez przykrycia, mieszając co jakiś czas drewnianą łopatka aby nadmiar wody odparował.

Odstawiamy z ognia.  Wcześniej ugotowany makaron, wrzucamy do posmarowanego  oliwą naczynia żaroodpornego i na to wykładamy jeszcze gorące mięso z warzywami.  Przykrywamy specjalna pokrywką (ewentualnie foilą aluminiową) i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni i tak pieczemy przez około 1 godzinę.  Po tym czasie naczynie wyciągamy i ostrożnie otwieramy bo możemy sie poparzyć parą wylatującą z zapiekanki.

Ścieramy ser i wrzucamy na zapieczone mięsko i wkładamy ponownie do piekarnika na 10 min aż ser się roztopi. Nie przykrywamy ponownie.

Tak upieczoną zapiekankę kroimy na kawałki  wykładamy na talerze i zażeramy się 😀

zapiekanka meksykańska irn.3jpg

Ci co mają problem z ostrym jedzeniem niech po wszystkim napiją się trochę mleka, to złagodzi ostry smak w buzi gdyż mleko neutralizuje działanie papryczki chilli 😉

Życzę udanych eksperymentów

Eos


 

 

 

Coś z niczego czyli ciasto „nic takiego”


Witam wieczorową porą moich drogich czytelników 🙂

Dziś poczułam chęć na coś słodkiego z racji tego, żem leniwa strasznie i nie chciało mi się schodzić do sklpeu po coś słodkiego to postanowiłam sobie coś ukręcić na szybko. W głowie przewineły mi się ciasta z kremem i bitą świetaną 😀 ale rzeczywistość pokazała, że nie bardzo mam z czego zrobić ów słodycz dla mego podniebienia 😉 więc zaczęłam patrzeć co w ogóle mam w domu, bo jak wspomniałam wcześniej nie chciało mi sie schodzić do sklepu po nic słodkiego a już tymbardziej po produkty do ciasta heh. Więc musiało mi wystarczyć to co było pod ręką…

Przeszukałam szafkę ze słoiczkami od mamy (czyt. jakieś dżemy i konfitury 😉 ) ooo coś jest! Moje oczy zaświeciły się! 😀 Tadam! Jest słoiczek z dźemem truskawkowo – jagodowym. Idealny do ciasta na kruchym spodzie!  Mam jeszcze surowy agreścik, którego męczyłam od dwóch dni bo kwaśny skubany był jak diabli i nie szło go jeść ( choć kupiłam go bo uwielbiam agrest zielony ) Ooo i jest jedno jabłko 😀 pomyślałam, że też się może nadać…

Podczas dalszych poszukiwań produktów, okazało się, że w lodówce miałam tylko 3 jajka i zwykłej mąki brakło, znalazłam mąkę kukurydzianą, jaglaną i krupczatkę. Stwierdziłam, że zrobię eksperyment z ta mąką i co wyjdzie to wyjdzie 😛

Do dzieła przystąpiłam ile sił w rękach.

Według tego co miałam w domu podaje składniki na tego „cudaka” 😉

0.5 szklanki mąki kukurydzianej

3/ 4 szklanki mąki jaglanej nie

ok 1 szklanki mąki krupczatki

słoik dżemu truskawkowo -jagodowego

1 jabłko

o koło 200g agrestu zielonego 

1 margaryna do pieczenia (ja używam od lat kasi, najlepiej mi z nią wychodza wszystkie ciasta, jednak w tym wypadku użyłam jej trochę mniej ok 200g gdyż nie miałam tylu jaj i musiałam porcję zmniejszyć) 

3 jaja 

łyżeczka proszku do pieczenia

1 cukier waniliowy lub ekstrakt z wanilii

ok 6-7 łyżek cukru pudru

No to zabieramy się do pracy, czyli mója ulubiona czynność 😉

Mąkę przesiewamy na sicie do miski razem z proszkiem do pieczenia, dodajemy cukier waniliowy i ok 4 łyżek cukru pudru. Margarynę kroimy na 10 części i wrzucamy do mąki. Żółtka oddzielamy od białek i do mąki dodajemy same żółtka. Białka pozostawiamy do ubicia  piany w wysokim naczyniu. Wszystko szybko zagniatamy na jednolitą masę. Jeśli ciasto będzie się kleiło do łapek to trzeba podsypać trochę mąki i znowu zagnieść. Przygotować blechę do pieczenia, ja użyłam tortownicy o wymiarach 23cm. Tortownicę natłuszczamy ( ja to robię oliwą z oliwek albo winogron albo kawałkiem margaryny i posypujemy bułka tartą lub kaszką manną ( ja wybieram zawsze ten drugi sposób).

Dzielimy ciasto na dwa kawałki, jeden ma 3/4 wielkości a drugi 1/4, ten drugi wkładamy do lodówki. większą cześć rozkładamy na blasze

ciasto nic podziurawione

i nakłuwamy widelcem aby ciasto lepiej nam się przypiekło w środku. Wstawiamy do  piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy około 8-10 min  aż się lekko zarumieni i podrśnie.

ciasto nic w piekarniku1

Tak przygotowany spód wyciągamy z piekarnika i nakładamy agrest, dżem

ciasto nic dzem

i ścieramy wcześniej obrane jabłko. rozkładamy wszytsko równomiernie po cieście.

ciasto nic jabłka

Ubijamy pianę z białek i dodajemy powoli cukier puder. Tak ubitą pianę nakładamy na ciasto

ciasto nic piana 1

i pokrywamy je resztą ciasta, które chłodziło się w lodówce w celu uzyskania większej kruchości po upieczeniu.

ciasto nic z kruszkonka

Jak mówiłam jestem leniwa i nigdy nie chce mi się wałkować i ładnie ciąć ciasta aby je wyłożyć na górę więc rzucam oderwane kawałeczki na pianę i siup do piekarnika na kolejne 30 min aż ciasto się upiecze.

ciasto nic w piekarniku

Potem wyciągam ciasto z piekarnika i najczęściej jem jeszcze gdy jest gorące (wiem, że to nie zdrowo ale nigdy nie moge się powstrzymać 😛 )

ciasto ni na tacy

Potem wysyłam mmsa do przyjaciół i pozbywam się ciasta w 5 minut po ich przybyciu 😀 Co mnie bardzo mocno raduje 😉 bo im mniej zjem tym bardziej będę zdrowa  i oczywiście zadowolenie gości nie jest mi obojętne…

Smaczności…

ciasto nic na talerzu

Do miłego hej!

Eos


 

 

 

Jaglano – jajeczne kotleciki

Hej hej Ludziska! 😀

tu ja  Wasza zwariowana Eos! Przybywam do Was z przepisem na kotleciki jaglano – jejeczne 😀 , które wprost uwielbiam 😀 . Robię je dość często dla siebie, jak i na ceremonię Masażu Mocy dla naszych kochanych gości.  Smażę je w wersji oplecionej płatkami orkiszowymi lub sezamem i zauważyłam, że w wersji z płatkami kotleciki smażą się nieco dłużej i są bardziej wysuszone, co mi troszkę przeszkadza wolę wersję z sezamem gdyż kotleciki są bardziej soczyste 😉 .

Będziemy potrzebować produkty:

ok 2 szklanek ugotowanej kaszy jaglanej

5-6 jaj ugotowanych na twardo

1 pęczek natki pietruszki

1 mała puszka kukurydzy

2-3 łyżki siemienia lnianego

2-3 łyżki słonecznika łuskanego

2 surowe jaja

olej do smażenia

pieprz, sól, curry, imbir w proszku, papryka mielona wędzona, papryka mielona słodka, jak ktoś lubi ostrzejsze to może dodać papryki ostrej bądź chilli. Ja na ceremonię staram się nie robić ostrych potraw, choć sama bardzo lubię ostro przyprawione te kotleciki 🙂

Kaszę wrzucamy do miski, jaja kroimy w kostkę lub przeciskamy przez  specjalną kratkę do szatkowania jaj, dodajemy do kaszy. Pietruszkę siekamy drobno, wrzucamy do miski z kaszą,  kukurydzę odsączamy na sitku i także wrzucamy do masy.  Dodajemy jedno surowe jajko aby wszystko ze sobą skleić.  Dodajemy resztę składników i wszystko mieszamy aby przyprawy się połaczyły ze wszytskimi składnikami. Odstawiamy na ok 1 godzinę do lodówki.

kotlet jajecno jaglany

Po tym czasie roztrzepujemy jajo w miseczce, na  talerz wrzucamy płatki orkiszowe ( ja miałam grube płatki i posiekałam je w blenderze) i na kolejny, sezam. W rękach formujemy kotleciki według uznania jeśli chodzi o wielkość 😉 moczymy w jajku, potem w płatkach

kotlety jaglano jajecne sezam

bądź sezamie i wrzucamy na rozgrzany tłuczsz na patelni. Widelcem rozgniatamy delikatnie aby się troszkę spłaszczył. Smażymy aż kotlety zaczną się rumienić z jedej i z drugiej strony.

kotlety jaglano jajecne1

Ściągamy z patelni i wykładamy na papier  aby pozbyć sie nadmiaru tłuszczu 🙂

Podajemy z surówką albo np. tak jak ja, z chłodnikiem 🙂

Życzę smacznego i czekam na Wasze komentarze i zdjęcia swoich potraw 🙂

Eos


 

Chłodnik z Botwinki


Witajcie Kochani,

na kolejną ceremonię Masażu Mocy, który odbywa się u nas w Ostrowie Wlkp, postanowiłam zrobić chłodnik z przepisu mojej mamy. Pamiętam, jak tylko zbliżało się lato i pojawiała się botwinka to mama robiła to „coś” do podjadania. Ja posatnowiłam zrobić go do kotletów jaglano-jajecznych, jako powiedzmy zupę 😉 .

Produkty potrzebne do wykonania zupy – chłodnik.

2 pęczki botwinki

1 pęczek koperku

1 pęczek natki pietruszki

pojemniczek małej śmietany 12% (kwaśna)

pojemniczek małego jogurtu naturalnego

3-4 jaja ugotowane na twardo

2-3 ogórki gruntowe

ok 2 szkl wody

pieprz, sól, cukier( trzcinowy, brązowy) może być ksylitol jeśli nie używacie cukru albo miód naturalny, ocet jabłkowy (bądź jaki posiadacie obecnie w domu 🙂 ).

Botwinkę należy umyć i poszatkować wszystko oprócz malutkich korzonków z malutkich buraczków 😉 należy wszystko drobno posiekać włącznie z liśćmi. Wkładamy wszystko do garnka do którego uprzednio wlaliśmy wodę. Czekamy aż zacznie się gotować, gotujemy 2 minuty i dodajemy, sól, cukier, i ocet wszystko doprawiamy w ilości takiej aby smak był słodko-kwaśny. Gotujemy jeszcze około 5 min na wolnym ogniu i wyłaczamy. Odstawiamy z pieca i zostaiwamy do całkowitego wystygnięcia. Ja zostawiałm na całą noc.

chłodnik pred jogurtem

Po wystudzeniu dodajemy kolejno śmietanę, jogurt, jaja kroimy w kostkę bądź przepuszczamy przez specjalną kratkę do szatkowania jaj i wrzucamy do garnka z ugotowaną botwinką. Kroimy drobno pietruszkę i koperek i również dorzucamy do mikstury 😉 . Ogórka kroimy w kostkę i też wrzucamy do garnka. Dodajemy pieprzu i jeśli zachodzi taka potrzeba wzbogacamy naszą zupkę cukrem, solą i octem aby smak był wyrazisty i zupa nadawała się do jedzenia.  😉 . Gdy już uporamy się ze wszystkim ( zajmuje to naprawdę chwilę) odstawiamy do lodówki na minimum 2 godziny aby wszystko się „przegryzło”. Potem wiadomo wlewamy do miseczek czy kubków, jak kto woli 😀 i pałaszujemy z wielkim smakiem 🙂

chłodnik gotowy

Życzę smacznego 🙂

I do kolejnego wpisu

Eos